O Sélëne i hołdzie bogach świata
- Juan de la Cerda
- 2 maj 2025
- 2 minut(y) czytania

Na początku wszystkiego, zanim Oruel napełnił świat wodą, zanim Sarima ułożyła pogodę, zanim Dravien stworzył zwierzęta, a Velara powołała ludzi i duchy, nad światem unosiło się spojrzenie Sélëne.
Nie było częścią stworzenia, nie było jego początkiem ani końcem.
Było równowagą – tym, co istnieje poza czasem i poza pragnieniem.
Bogowie wiedzieli, że choć tchnęli życie w świat, nigdy nie mogliby go w pełni posiąść, bo wszystko, co powstaje, trwa tylko wtedy, gdy Sélëne patrzy.
Pierwszy Oruel spojrzał w jej stronę, gdy wypuszczał pierwsze rzeki. Poczuł jej obecność w falach, które nigdy nie zatrzymywały swojego biegu. „Niech moje wody płyną zgodnie z twoim spojrzeniem” powiedział i zanurzył rękę w pierwszym oceanie, oddając jej szacunek.

Potem przyszła Sarima, która układała pogodę.
Czuła, że ciepło nie może istnieć bez chłodu, że burza jest niczym bez ciszy.
„Niech moje chmury tańczą w rytmie twojej równowagi” – wyszeptała i pozwoliła, by wiatr zaniósł jej słowa do Sélëne.

Dravien, który stworzył zwierzęta, znał ciszę, w której rodzi się życie.
Widział, jak jego stworzenia błądziły, szukając ścieżek między nocą a dniem.
„Niech moje bestie wiedzą, że ich ścieżki są widoczne dla twojego spojrzenia” mruknął, a jego cień stopił się z lasem, oddając jej hołd.

Ostatnia była Velara, która dała ludziom życie i świadomość. Wiedziała, że są słabi, ale uparci, że choć patrzą w stronę gwiazd, nie widzą ich pełnego porządku.
„Niech moi ludzie uczą się równowagi w twoim cieniu” powiedziała i zapaliła pierwszy ogień, który płonął nie dla dominacji, lecz dla poznania.

Bogowie złożyli swoje hołdy, ale Sélëne nie przemówiła.

Bo nie musiała.
Zawsze patrzyła, zawsze wiedziała.
I gdy noc kładzie swój chłód na ziemi, kapłani uczą, że bogowie nie istnieją bez jej spojrzenia – a stworzenie nigdy nie trwa bez równowagi.
Tak trwa świat, dopóki Sélëne patrzy.



Komentarze